niedziela, 28 lipca 2013

Cmentarz w Martinie

Lubię odwiedzać cmentarze w różnych miastach. Dzięki nim można się sporo dowiedzieć o dawnych mieszkańcach. Kolejna relacja z Martina dotyczyć będzie właśnie miejsca pochówku tutejszych obywateli.
Warto dodać, że jest tu pochowanych sporo znanych osobistości słowackich. Cmentarz jest czynny tylko w określonych godzinach, więc jeśli ktoś lubi włóczyć się wśród grobów o północy, tutaj nie ma szans tego zrobić.
W dodatku przy wejściu znajduje się tabliczka informująca, że na teren obiektu wchodzi się na własne ryzyko. Przed jakim niebezpieczeństwem ostrzegają? Duchami zmarłych? Czy hienami cmentarnymi? Chociaż w Polsce można w większości przypadków przyjść na cmentarz o dowolnej porze, nawet w środku nocy, to nigdy nie widziałam u nas podobnej tabliczki.
Pomniki w Martinie są różne. Niektóre bardzo ładne, niektóre zwyczajne. Cały przekrój. Sporo jest dość starych, dziewiętnastowiecznych.
Nie wszystkie mi się podobają, ale część zdecydowanie się wyróżnia.
Przede wszystkim ze względu na rzeźby i kształt nagrobków.
Nie widziałam zbyt wielu popularnych na innych cmentarzach figur aniołów albo Chrystusa. Częściej zdarza się, że rzeźba bezpośrednio odnosi się do zawodu wykonywanego przez zmarłego.
Na niektórych grobach można znaleźć też interesujące napisy. Najbardziej spodobał mi się napis "Dolina, dolina, čo prejdem, to iná". Jak właśnie sprawdzilam, jest to cytat ze słowackiej piosenki ludowej. To grób rodzinny, ale co najmniej jedna z osób tam pochowanych była etnografem.
Rzucają się w oczy też stare nagrobki z czarnymi zdobieniami. Widziałam kilka podobnych do siebie.
Pomniki według tego wzoru wydają mi się najbardziej cmentarne. Ten kontrast bieli i czerni robi swoje. Mogliby tu kręcić jakiś film.
Do tej pory myślałam, że imię Vilma spotykane jest tylko na Litwie. Okazuje się, że na Słowacji kobiety też mogą się tak nazywać.
Jak wspominałam, figury przy nagrobkach często odnoszą się do zawodu zmarłego. Osoba spoczywająca w poniższym grobie była nauczycielem. 
Przy niektórych pomnikach pojawia się napis "Wiecznaja pamjat'" cyrylicą. Prawdopodobnie to groby prawosławne, chociaż nigdzie nie zauważyłam tego charakterystycznego prawosławnego krzyża z ukośną belką.
Jeden z ładniejszych nagrobków należy do strażaka, jeśli dobrze zrozumiałam. Niestety na zdjęciu ten grób nie wygląda tak samo ciekawie jak na żywo, zwłaszcza z daleka.
Inny pomnik, który rzuca się w oczy, chociaż do mnie osobiście zupełnie nie przemawia, to wielkie jajko. Może to miała być jakaś metafora, której nie odkryłam albo kryje się za tym jakiś większy zamysł. Mnie się to w każdym razie nie podoba.
Wprost przeciwne uczucia mam do pierwszego esperanckiego grobu, jaki w życiu widziałam. Odkryłam go zupełnie przypadkiem, po prostu przechodząc zauważyłam esperancki napis na maleńkim nagrobku, właśnie na przeciw powyższego jajka.
Pan Eduard Tvarožek był esperanckim tłumaczem i poetą. 
Na nagrobku umieszczono też prawdopodobnie fragment z jego utworów: "...kaj antaŭ la majesto de la morto... ĉio fariĝis eta, bagatela...", co w moim wolnym przekładzie znaczy mniej więcej: "...a przed majestatem śmierci... wszystko staje się małe, błahe...".
Zostało mi jeszcze trochę zdjęć cmentarza w Martinie, również z części żydowskiej, ale umieszczę je w którymś z kolejnych wpisów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz