Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katedra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katedra. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 sierpnia 2014

Katedra św. Emerama w Nitrze

Jednym z najważniejszych zabytków Nitry jest katedra św. Emerama mieszcząca się na zamku.
Kiedy byłam tam po raz pierwszy dwa lata temu, również trwał remont, ale w innej części. Obecnie nawet wieża katedry jest obudowana rusztowaniami.
Katedra powstała z połączenia 3 różnych świątyń pochodzących z różnych okresów. Obecnie główne wnętrze jest najmłodsze i bogato zdobione, barok w pełnej krasie.
Całość pokryta jest kamieniem o różnych kolorach z przewagą odcieni czerwonego. Elementy zdobnicze pokryte są złotem.
Taka ciekawostka, która zdziwiła mnie podczas pierwszej wizyty to rzędy krzeseł z czerwonym obiciem zamiast kościelnych ławek. Tzn. ławki też są, ale pierwsze, co się rzuca w oczy, to właśnie te krzesła. I raczej nie stoją tam tymczasowo, jako dostawki na szczególną okazję, bo były tam i teraz, i dwa lata temu.
Zresztą ta pierwsza wizyta w ogóle była ciekawa, bo trafiliśmy wtedy na węgierską mszę. Na Słowacji jest duża mniejszość węgierska i najwyraźniej o określonej porze mają mszę w swoim języku.
Wnętrze kościoła jest bardzo ładne, choć dość ciemne, chociaż i tak jest więcej światła niż w wielu innych kościołach. Ten czerwony kamień ociepla przestrzeń.
W części bocznej mieści się kilka różnych malowideł.
Niestety prawie wszystkie zdjęcia z katedry wyszły mi jakoś krzywo.
Może to pośpiech albo zmęczenie.
Niewątpliwie będąc na zamku warto odwiedzić katedrę, bo jest co oglądać.
Wejście do katedry jest bezpłatne, jedynie przy wejściu na dziedziniec zamku należy uiścić opłatę w wysokości 0,30 euro, czyli nie jakiś wielki majątek.
To popularne miejsce wycieczek, kiedy poszłam do mieszczącej się na dziedzińcu kawiarni na lemoniadę, miałam okazję obserwować wycieczkę Azjatów, którzy przyszli do katedry.
Bardzo ciekawa jest też starsza część kościoła, która robi wrażenie zwłaszcza w porównaniu z tą nowszą barokową.
Białe ściany, skromne wyposażenie i zdobnictwo uderzają kontrastem po wcześniejszej wizycie w części marmurowo-złotej.
Oczywistą różnicą jest też wielkość kościoła, w tej części oprócz ołtarza znajduje się zaledwie kilka krzeseł i miniaturowe organy, nie ma miejsca na nic więcej.
Przy wejściu do tej nowszej części znajduje się też coś w rodzaju wystawy, tzn. kilka roll-upów przedstawiających historię biskupstwa. Moją uwagę zwróciło pismo stylizowane na staro-cerkiewno-słowiański, ale jednak słowacki:)
Druga rzecz, która przykuła moją uwagę to misa na wodę święconą. A właściwie to zwykła miska, chyba nawet mam taką samą w domu, kupiłam w jednym z supermarketów:) Ciekawi mnie czy to rozwiązanie tymczasowe czy na stałe mają tam tę miskę.
Nitrzańską katedrę odwiedził też polski papież, czego liczne ślady pozostały w jej otoczeniu.
Jak zwykle w świątyniach, w katedrze panuje przyjemny chłód, więc w czasie słowackich upałów nie chce się z niej wychodzić w prażące słońce.
A oto widok ze schodów katedry na centrum Nitry.
Wyróżniają się przede wszystkim wysokie wieże innych kościołów.
Tak wygląda tył katedry od strony tarasu z widokiem na Zobor. Jak widać tutaj również trwają prace remontowe.
Katedra prezentuje się najładniej z dołu, kiedy widać też porośnięty pnączem zamkowy mur.
W tym zielonym gąszczu kryje się figurka maryjna.
Przypuszczam, że ktoś musi stale czuwać nad tą figurą, aby całkiem nie zarosła i co jakiś czas przycina zbyt długie odnogi.
To tyle zdjęć z katedry. Jakby ktoś był w pobliżu Nitry to polecam odwiedzić miejsce zwane Baziliką svätého Emeráma, jak również cały hrad, z którego widać miasto i okolicę.

niedziela, 12 stycznia 2014

Świąteczne Wilno

Od dawna już chciałam wybrać się do Wilna, ale wciąż nie było okazji. Ale w grudniu pojawiła się okazja, bo zaprosiła mnie do siebie koleżanka, więc nie namyślając się długo kupiłam bilety i pojechałam.
Nigdy jeszcze nie byłam w Wilnie w okresie przedświątecznym, zawsze w okolicach marca albo w wakacje. Miasto przystrojone dekoracjami było dla mnie zupełną nowością.
Staromiejskie uliczki wypełnione ciepłym światłem nabierają innego charakteru.
Inaczej wyglądała też siedziba pani prezydent, bo oprócz świątecznych dekoracji Prezidentūra ozdobiona była też symbolami prezydencji Litwy w Unii Europejskiej.
Udało mi się uchwycić także Pałac Prezydencki i znajdujący się nieco z  tyłu Uniwersytet Wileński wraz ze świecącym powyżej księżycem.
Choinka stoi nie tylko przed ratuszem, kolejna mieści się na placu Katedralnym.
Motywem przewodnim choinki ratuszowej są słodycze, na choince katedralnej dominują zabawki.
Obok znajduje się też niewielki jarmark świąteczny. W odróżnieniu od np. wrocławskiego jarmarku, gdzie budki są w kolorze drewna, ten wileński jest biały.
Zdziwił mnie odrobinę rozmiar jarmarku, w porównaniu do tego wrocławskiego jest naprawdę malutki. Reszta placu katedralnego pozostaje pusta.
To tyle świątecznych akcentów z litewskiej stolicy.
Za jakiś czas pewnie pojawią się kolejne relacje, bo wreszcie dorobiłam się własnych zdjęć z Wilna:)

środa, 9 października 2013

Sobór św. Izaaka w Petersburgu

Dzisiaj porcja zdjęć z Isaakijewskiego soboru, niestety dość średnich. Lepsze pojawią się w innej notce, w której umieszczę fotki zrobione z tarasu widokowego na kolumnadzie tej świątyni.
Przechodziłam tamtędy kilkakrotnie, w dzień i w wieczorem, ale ani nie razu nie zrobiłam żadnego porządnego zdjęcia.
Dowiedziałam się, że to największy kościół prawosławny w Petersburgu oraz drugi co do wielkości w całej Rosji. Większy jest tylko sobór Chrystusa Zbawiciela w Moskwie.
Fakt, maleńki to on nie jest. Zwłaszcza z bliska czuć ten ogrom.
Wejście do środka do najtańszych nie należało, ale przynajmniej można było robić zdjęcia, co skwapliwie wykorzystałam.
Wewnątrz rzeczywiście jest co oglądać.
Ściany, kolumny i sklepienie są bogato zdobione.
Przed ikonostasem gromadzą się tłumy turystów i robią zdjęcia.
Wydaje mi się, że zielono-złoty wystrój to najczęstsze połączenie w cerkwiach, przynajmniej takie odnoszę wrażenie, bo spotkałam się z tym już kilka razy w różnych miejscach.
Świątynie prawosławne mają wiele wspólnego z katolickimi, niektóre elementy są bardzo podobne.
Największa różnica między katolickimi katedrami i cerkwiami, która od razu rzuca się w oczy, to brak ławek dla wiernych.
Obrazy świętych, złoto i marmury to cecha wspólna dla większości kościołów.
Język jest inny. Zamiast łaciny - cyrylica.
W jednej z gablot można zobaczyć makietę soboru.
W innej gablocie umieszczono duży przekrój kopuły.
Widziałam już kilka cerkwi, więc ta nie zrobiła może na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia, chociaż trzeba przyznać, że rzeczywiście jest ogromna.
Czy warto ją odwiedzić? Zależy od człowieka.
 Znalazłam gdzieś bilety wstępu do soboru św. Izaaka.
Wejście do soboru kosztuje 150 rubli z kartą ISIC, a dla rosyjskich studentów jest bezpłatne. Dla obcokrajowców bez ISIC było chyba dwa razy droższe i kosztowało ok. 300-400 rubli, jeśli dobrze pamiętam.
Bilet na kolumnadę z widokiem na cały Petersburg kosztuje również 150 rubli dla wszystkich bez wyjątków, rosyjscy studenci też muszą płacić.
Czyli za wszystko zapłaciłam 300 rubli, na polskie ok. 30 zł. Każdy sam musi ocenić, czy warto.